Nawet nie przestałbym się wkurzać – po prostu weszłam do dużego plastikowego dzbanka, gdy jechałam i prawie wypełniłam wszystko.  Gdy dotarłem do Los Angeles, wlałem go do publicznej toalety, ale nie przed zdobyciem najatrakcyjniejszej plamy na przedzie szarych szarości, które miałem na sobie.  Nie miało to znaczenia.  Po ośmiu tygodniach życia jak uchodźca, wracałem do rodzinnego krajobrazu i nie chciałem się spieszyć.  Zatrzymałem się w Costa Mesa z mamą i ojczymem, gdy znalazłem stopy, aw ciągu kilku dni miałem pracę w pełnym wymiarze godzin w biurze agencji zajmującej się kadrami.  Jechałem po mieście w porze lunchu, zatrzymując się w domach i mieszkaniach, i niebawem poznałem domowego malarza w średnim wieku z piwnymi jelitami, bosymi stopami i wypchanymi zwierzęcymi tuszkami rozrzuconymi wszędzie wokół niego.  Jedną z pierwszych rzeczy, które Russ chciał mi zapewnić, zrozumiałem, że nic go to nie obchodzi.

„FUCK IT”, krzyczał przez delikatną grę w piłkę nożną.  Potem żłopał całe piwo, jego jabłko Adama posypane srebrnym ścierniskiem.  Na stoliku obok stołu znajdowały się puste puszki – stół, na którym leżała jego nieotwarta poczta.  Wskazałem na wyciąg z karty kredytowej jako sposób na rozmowę.

„Nie złe zainteresowanie, ten.”

„Tak, ale nie lubię rachunków.”

Jak na zawołanie, zadzwoniła jego była żona.  Obydwaj kłócili się trochę o swoją córkę, zanim Russ przypomniał jej, że to on dowodzi.  Jeśli jej się nie spodobało, wiedziała, co może zrobić.  Już się rozłączyła.  Przez cały czas relaksował się i pił.  Przeprowadził ze mną wywiady leżące w tym samym fotelu.  Stałem naprzeciw, obserwując kolekcję bibelotów na każdej płaskiej powierzchni.

„Południowo-zachodni … Indian … gówno,” poinformował mnie między łykami.

Nie wiedziałem, co powiedzieć mężczyźnie, poza tym, że mam dobrą pracę i nigdy nie jestem w domu.  Aha, i to południowo-zachodnie gówno z Indii wydaje się fajne … i masz też psy .  Spojrzałem na tylne patio i zauważyłem kilka podekscytowanych mutacji obserwujących mnie uważnie, języki zwisały.

„Tak, ale równie dobrze mogliby przyjść z tym cholernym domem, dla którego są dobrzy, zawsze się chwalą.  Nigdy nie mam czasu, żeby je dogonić, czy coś w tym stylu, więc oni tylko krzyczą. „To był najbardziej szczery, że Russ był ze mną.  Z drugiej strony był prawie trzeźwy.  Musiał zaimponować potencjalnemu nowemu współlokatorowi.

Zbadałem mężczyznę i mój zegarek, podczas gdy on zignorował wszystko, oprócz telewizora.  Atmosfera jego salonu uderzyła mnie jak w jaskinię, zasłony zaciągnięto tak, aby nie dopuścić do przerwania akcji na ekranie.  Gdy głośność była dość niska, mogłem po prostu rozróżnić zabawę, grając nad dźwiękiem jego chrupania wielkich pączków hiszpańskich orzeszków ziemnych, popijanych naparami.

„No cóż … chyba możesz mieć to miejsce,” powiedział Russ, kiedy kolonia kolorowych reklam zderzyła się i utknęła na ekranie telewizora.  Wskazał na maleńki pokój w przedpokoju, naprzeciwko jego.  Na ścianie wisiał wentylator sufitowy i maleńkie łóżko.  Kiedy pokazał mi to podczas poprzedniej interwencji handlowej, podskoczyłem na nią, uśmiechając się do możliwości rzucenia śpiwora, mimo że moje stopy zsunęły się z końca łóżka około stopy, kiedy się położyłem.

„Asshole to zostawił.”

Podziękowałem mu i pojechałem wieczorem jeszcze godzinę, szukając gdzieś ładniej znaków „Do wynajęcia”;  gdzieś bez ogromnego kopca brudu na podjeździe.  Russ mieszkał po zachodniej stronie miasta, nieco zużytej stronie.  To była strona, na której zawsze budowano drogi, gdzie uskrzydlone szkodniki, z którymi Stanley był na intymnych warunkach, cieszyły się smakiem Rajdu i gdzie można było zmieścić cały samochód w dziurze.  Po tej stronie też było taniej: przeprowadziłem się w następny weekend.

Mój nowy właściciel / współlokator był zazwyczaj pijany.  A kiedy nie zamierzał malować czyjegoś domu, był głęboko osadzony w swoim fotelu, trzymając się jak wuj wujka Toma Waitsa, z parą spranych szortów, nierówną i rozciągniętą niebieską koszulą polo, pozbawionymi życia siwymi włosami i rozporządzenie NASCAR wąsy pod różowym nosem.  Nigdy nie widziałem go w żadnym innym stroju.  Z podniesioną głośnością telewizora, jego zwierzaki jęknęły na niego przez przesuwane szklane drzwi z zagraconej, nieużywanej jadalni, ociekającej śliną i głodującej.  Russ z miłością przemówił do każdego z nich przez ramię.

„Pierdol się, psie!”

Gdybym był w domu i gdzieś w pobliżu tej części domu, byłbym w kuchni.  Widzieli mnie i machali ogonem.

„Nie uśmiechaj się do niego!  Ja jestem tym, który miesięcznie wydaje na twoje jedzenie czterdzieści dolców, niewdzięcznych synów.

Lubili tę uwagę i od czasu do czasu szczekały.

„SHUT UP”. Podniósł grę.

A jeśli futbol nie był jeszcze na miejscu, może przerzucić się przez kanały i ostatecznie zatrzymać się na jakimś inteligentnym dupku w garniturach rozmawiających przez stół.  Przeszedłem za nim.

– Dostałem odpowiedź – Russ przywołał spis swoich najbardziej użytecznych rad dla ludzi na ekranie: „Bomba, wyrzuć go, zamień na karmę dla psów, żebyśmy mogli zamknąć te psy.  – Faceci zachowują się tak, jakby wiedzieli wszystko – założę się, że ktoś inny robi dla ciebie wszystko.  Usiądź na swoim tyłku i powiedz mi, co ten kraj powinien zrobić – jak mogę ci powiedzieć o zmianie? Postawiłem na kontuarze danie i mężczyzna już zapomniał, że nie jest sam.  Być może to było niesławne piwo i przekąski złodzieja z West Side Costa Mesa, przyszedł, aby uwolnić go od Bud Light, skórek wieprzowych i słoika z gigantycznymi piklami.  A może to była była żona.

„Tylko ja, Russ.” Skończyłem robić kanapkę i wróciłem do swojej sypialni.  Łatwo było trzymać go z daleka.  Miałem życie i pretekst, by nie być w domu.

Byłem zajęty pracą w ciągu dnia i co wieczór próbowałem z różnymi zespołami, otrzymując dema kasety z poczty i spędzając wolny czas ćwiczyłem na gumowym bębnie w mojej sypialni.  Wyłączyłem i grałem na poduszce, aby poprawić siłę mojego nadgarstka;  a potem zdejmowałam słuchawki, żeby usłyszeć telefon.  Większość zgłoszeń dotyczyła reklam „Dostępny perkusista”.  Po kilku minutach od pojawienia się reklam zaczął dzwonić telefon.

„Tak, miałeś reklamę … perkusista?”

Po odłożeniu dzwonek zadzwonił ponownie.

Kiedy Neil i ja byliśmy szczególnie zrujnowani, staliśmy się telemarketerami.  Wynajęli nas, żebyśmy usiedli w klasie, która wyglądała jak klasa college’ów z trzydziestoma innymi schmuckami, popijając letnią kawę i czekając na głosy na słuchawkach.  W innym pokoju system komputerowy losowo wybierał numery i wysyłał połączenia do różnych stanowisk.  Czytając z laminowanego skryptu pogrubioną czcionką, uzyskaliśmy skromną prowizję, podsuwając niczego niepodejrzewającego.  A za trzy tygodnie otrzymaliśmy grosze za naszą moc perswazji.  Odważny masochista, później pracowałem dla gazety, sprzedając subskrypcje w ten sam sposób.  Powinienem pożyczyć jedno z tych słuchawek.  Przydałby się w Costa Mesa.

„Tak … Mam na myśli, wołając o twoją reklamę?”

 

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s